wtorek, 15 października 2013

Część Druga

Wróciłam do domu koło 21. Pałętałam się po mieście i całkiem przypadkiem znalałam się obok stadionu Cracovi. Znienawidzony klub przez Wiślaków i wróg numer jeden na mojej liście. A może siatkówka? Nie zastanawiałam się nad tym. Co jest gorsze mojego sercu. Siatkówka, która odebrała mi brata, czy tak bardzo znienawidzony klub. Mam roztrzygnięcie. Remis. Obie propozycje będą moim wrogiem numer jeden. Ale wracając do rzeczywistości weszłam do domu, zamknęłam go na klucz. Po chwili tata pojawił się w korytarzu.
-Cześć Aguś. - powiedział z wyraźną ulgą.
-To tylko ja. - powiedziałam zdejmując buty.
-Nie przyzwyczaiłem się jeszcze, że ktoś wraca do domu o tej porze.
Cicho się zaśmiałam i lekko ucałowałam tatę w policzek. Uśmiechnął się do mnie i pożyczył miłej nocy. Odwzajemniłam życzenia i udałąm sie do łazienki, gdzie wzięłam długi i gorący prysznic, a następnie wróciłam do pokoju. Usiadłam do komputera i sprawdziłam Fejsa. Kilka zaproszeń do gier, które doprowadziły mnie do istnego szaleństwa, zaproszenie do grona znajomych od koleżanki jeszcze z Anglii i nowa wiadomość od Pauliny. Nie chciałam jej czytać, ale nie mogłam się przecież obrażać do końca świata. Wzięłam głęboki oddech i włączyłam wiadomość:
"Aguś, bardzo cię przepraszam. Wiem, że nie powinnam była iść na ten mecz, ale dobrze wiesz, że od pewnego czasu to jest moja pasja. Nie chcę tego zmieniać. Jest ona dla mnie tak ważna jak Wisła dla ciebie... Paulina."Pierwsze co pomyślałam to to, że obraziła Wisłę. Jak mogła ją porównać do tej badziewnej gry. Byłam wściekła, ale bardzo dobrze wiedziałam, że jeśli naprawdę ta cholerna siatkówka jest dla niej taka ważna to jest gotowa oddać za nią życie. Wzięłam głęboki oddech. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Tak bardzo chciałam mieć przy sobie Pawła, żeby było jak w dzieciństwie. Oboje udalibyśmy się na mecz i wszystko było by w porządku. Zamknęłam klapkę od laptopa i położyłam się na łóżku. Spojrzałam w stronę nocnej szafki koło łóżka. Stała na niej fotografia. Moja i Pawła.
-Paweł, daj mi siły. - powiedziałam bardzo cicho.
Wzięłam fotografię do ręki i mocno się do niej przytuliłam. To głupie, ale czułam jakbym przytulała się do samego brata. Zawsze tak robiłam kiedy było mi źle. A ostatio było tak często...
Zasnęłam sama nie wiem nawet kiedy. Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na zegarek. Było koło godziny ósmej. Spojrzałam na zdjęcie, które miałam przy sobie zeszłej nocy i promiennie uśmiechnęłam się do Pawła. Patrzył na mnie tymi swoimi cudownymi zielonymi oczami pełnymi miłości. Odłożyłam zdjęcie i udałam się do łazienki. Wcześniej zgarnęłam ubrania. Wzięłam szybki prysznic, aby lepiej mi się myślało. Ubrałam się, uczesałam się i weszłam do kuchni.
-Siemka. - powiedziałam do mamy.
Ucałowałam ją lekko w policzek i podeszłam do łazienki.
-Jak tam? - zapytała mama.
-Dobrze.
Znalazłam jakiś jogurt i udałam się do szafki po łyżeczkę po czym usiadłam do stołu. Zaczęłam się zajadać.
-Jakieś plany na dzisiaj? - rodzicielka odwróciła się w moją stronę.
Przeanalizowałam cały mój plan dnia.
-Właściwie to nie. - powiedziałam z uśmiechem. - Trzeba w czymś pomóc?
-Mam dla ciebie zadanie bojowe. - zaśmiała się.
-W takim razie do usług...
Mama wysłała mnie do ciotki zanieść jej przepis. Właściwie to byłam bardzo ciekawa dlaczego nie napisała jej tego przez maila - bo ciotka jest bardzo nowoczesna - albo nie zadzwoniła do niej. Wreszcie doszłam do mieszkania mojej ciotki Celiny. I zaczęło się jak to ja urosłam i zmieniłam się przez ten rok. Kiedy wychodziłam zauważyłam zjęcie na lutrze. Przedstawiało ono Pawła. Boże. Nawet ona o nim pamiętała. Uśmiechnęłam się i upuściłam mieszkanie. Przechodziłam obok tego samego parku co dzień wcześniej. Zauważyłam Aleksa. Postanowiłam do niego podejść.
-Przypadek? - zapytałam.
Chłopak odwrócił się w moją stronę. Obdażył mnie promiennym uśmiechem.
-Raczej nie. - zaśmiał się.
-Czyli mnie śledzisz. - popatrzyłam na niego.
Zaśmiał się wesło.
-Jak mówiłem jestem tu na wycieczce z kolegami. Z pracy.
-Rozumiem.
-Pójdziemy na kawę? - zapytał nagle.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Dlaczego miałby mnie zapraszać na kawę. Ale kiedy tak patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami, coś we mnie pękło. Przypomniałam sobie oczy brata. Były prawie identyczne. Tyle, że Pawła miały intenswymiejszy odcień zieleni. Zgodziłam się. Uległam na całej lini. Wybraliśmy się do pobliskiej kawiarni i zamówiliśmy kawę. Miło się nam rozmawiało i czegoś się o sobie dowiedzieliśmy. Aleks był Serber, ale dowiedziałam się o tym dnia wcześniejszego. Po za tym chłopak, który do nas wczoraj podszedł jest jego najlepszym kumplem. Konstantin. Tak, ale mówią na niego Cupko. Kiedy usłyszałam jego przezwisko cicho się zaśmiałam. Byłam ciekawa dlaczego. Alek wszystko mi wyjaśnił. Pochodziło od jego nazwiska. Cupkovic. No i wszystko jasne. Przyjechali tu do pracy. Oczywiście nie do Krakowa, ale są tutaj na wycieczce, aby zapoznać się trochę z krajem. No a potem przyszła kolej na mnie.
-No to jestem Aga. Ale to pewnie już wiesz. Mieszkam tu w Krakowie od urodzenia. Pracowałam przez rok w Londynie, a raczej byłam na praktykach. Firma sportowa.
Alek słuchał mnie bardzo uważnie i co jakiś czas wtrącał pytanie.
-Ulubiony sport? - zapytał na koniec mojego wykładu.
-Piłka nożna.
-A siatkówka?
Nie no on też! Miałam ochotę mu wylać kawę na głowę. Ale powstrzymałam się. Czułam w tym momęcie obecność Pawła przy mnie. Wierzyłam, że to on nie pozwolił mi zrobić czegoś głupiego.
-Nie nawidzę jej. - powiedziałam i unikałam wzroku chłopaka.
-Dlaczego? - spojrzałam na niego. - Jeśli można wiedzieć.
Opowiedziałam mu całą historię. Czułam, że łzy zaczynają mi napływać do oczu. Po raz kolejny wyżalałam się kolejnej osobie. Byłam niepozbierana. Oddałabym wszystko żeby chociaż usłyszeć Pawła. Nie pamiętałam nawet jego głosu. Ale wiedziałam, że był najładniejszy na świecie. Alek patrzył na mnie z niedowierzaniem. Kiedy skończyłam popatrzyłam na niego.
-Przepraszam. - powiedziałam skruszona.
Chłopak uważnie mi się przyglądał.
-Nie masz za co. - powiedział z lekkim uśmiechem.
Wymieniliśmy się numerami. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale w tamtej chwili oddałabym wszystko chociaż za trochę współczucia nawet ze strony zupełnie obcej mi osoby.
  ____
I oto druga część. Mam nadzieję, że się podoba :D Pozdrawiam :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz